niedziela, 14 października 2012

Rozdział 27







Obudziłam się, gdy było jeszcze ciemno. Jakoś ostatnio coraz częściej mi się to zdarza... cóż trudno. Spróbowałam się podnieść, ale mi się nie udało. Zastanawiałam się co jest kiedy przypomniały mi się zdarzenia z poprzedniego dnia. Mimowolnie uśmiechnęłam się. Przytuliłam się mocniej do mojego chłopaka. Kiedy zaczęło robić się jasno postanowiłam stać, więc lekko pocałowałam blondyna, ten, jakby w ogóle nie spał, pogłębił pocałunek. Przeciągnął mnie na siebie i całował dalej. Po dłuższej chwili oderwałam się od chłopaka i popatrzyłam głęboko w jego niebieskie oczy. Musnęłam jeszcze lekko jego usta i wstałam. Podeszłam do szafki, wyciągnęłam bieliznę, z czego stanik był sportowy, i szorty. Po ubraniu się zeszłam na dół, zjadłam batonik i weszłam do sali treningowej. Coś mi się zdaje, że utworzyli ją ze względu na chłopaków, a nie takie dziewczyny jak ja, ale trudno co poradzić? Jak co dzień zaczęłam ćwiczyć i jak zwykle wszystkie głupie małpy przyglądały mi się z uśmiechem. Kątem oka zauważyłam, że do nich dołączyło pięć nowych napaleńców z czego co wiem czterech z nich ma dziewczyny, a mowa tu o One Direction. Jestem ciekawa co tutaj robią, ale nie na tyle by przerwać ćwiczenia. Zaczęłam jeszcze mocniej napierać na worek. Coś mi się zdaje, że dzisiejszego treningu się zmęczę.

~Harry~

Jej prawie nagie ciało szybowało wokół worka. Uderzała z taką zaciętością jak nie jeden boxer. Nic dziwnego, że gdy wstałem każdy samiec stał już na nogach i mówił coś w stylu "o matko dzisiaj znów będzie miała trening", " jak myślisz czy pozwoli potrzymać mi worek?", "mam nadzieję, że umówi się ze mną na randkę". Akurat to ostatnie sam chciałbym zrobić. Wczoraj wyglądała zjawiskowo. Nie mogłem wytrzymać patrząc na nią i jednocześnie słuchać tych wszystkich zawstydzających rzeczy, które mówili chłopcy. Powędrowałem na taras zabierając ze sobą parę butelek alkoholu. Usiadłem na krześle wpatrując się w prześliczny widok. Po chwili sięgnąłem po alkohol i... wszystko stało się kolorowe. Piłem coraz więcej, aż w pewnym momencie...puf... nagle moja pamięć się skończyła. Pamiętam tylko, że obudziłem się w nocy z ogromnym kacem i słyszałem jakby jakieś zwierzę obdzierano ze skóry. Dość dziwne to było, jakby ktoś nawet sam nie wiem... Obudziłem się z moich rozmyśleń, akurat, żeby zobaczyć błyszczącą Andy, która sięga po wodę. Nagle ktoś zaczął się przedzierać przez zgromadzonych, aż w końcu przeszedł, podszedł do Andy i powiedział:
- Wiedziałem, że ciebie tu znajdę - przybliżył się i przytulił dziewczynę, ta, z uśmiechem odpowiedziała.
- A gdzie indziej mogłabym być? - Spytała szeptem, ale i tak dało się ją usłyszeć.
- Może w łóżku - zaśmiali się oboje, po czym na moje serca spadł ogromny kamień miażdżąc je doszczętnie. Wiecie czemu? Gdyż szanowna para się pocałowała. Każda pojedyńcza osoba patrzyła wielkimi oczami na Andy i jej...chłopaka. Mam nadzieję, że to jest tylko zły sen, że ona nie całuje tak łapczywie blondyna.
- Co ona robi, przecież Matt to tancerz. Ugh.., chciałbym być na jego miejscu - usłyszałem jak ktoś mówi z nutką zazdrości w głosie. Popatrzyłem jeszcze przez chwilę w stronę pary blondynów i poszedłem do kuchni. Patrzenie na nią każdego dnia przez okrągły tydzień będzie dla mnie udręką, a do tego mamy pomóc wszystkim uczestnikom w przewspaniałym szóstym tygodniu. Ja się chyba zamorduję. Wziąłem do ręki kabanosa i zacząłem go jeść pogrążając się w myślach...

~Andy~

Dzisiaj był chyba najcięższy dotychczas dzień. W tym tygodniu śpiewamy Queen oraz Lady Gagę. Ja oczywiście musiałam wybrać coś trudnego i w takim wypadku śpiewam We Will Rock You, a do tego jakieś przedstawienie z areną, żeby urozmaicić występ. Teraz jestem w sali prób i czekam na Simona, ponieważ ma mi coś ważnego do powiedzenia. Powróciłam myślami do dzisiejszego ranka. Kiedy ćwiczyłam nagle podszedł do mnie Matt, rozmawialiśmy przytuleni do siebie, a zaraz całowaliśmy się na oczach każdego chłopaka. Widziałam jak każdy z nich smutno patrzy w moją stronę i z pochyloną głową odchodzi. Teraz nie musiałam myśleć jak mam powiedzieć wszystkim, że mam chłopaka. Przeglądałam twittera, czekając na Simona, nie wierzę, że tak dużo ludzi mnie "lubi". Oczywiście chodzi tu o moje śpiewanie. Mam już ponad dwa miliony ludzi, którzy mnie followują. Chyba powinnam się cieszyć, że przynajmniej połowa z nich na mnie głosuje, ale też to jest trudne, gdy się boisz, że chociaż jedną osobę zawiedziesz. Czytałam wpisy od fanów, nawet niektórzy chłopacy pisali, żebym za nich wyszła, śmieszne dość, gdyż ich nie znam. Odpisywałam jakiejś fance kiedy do sali wkroczył Simon , a za nim pięć pachołków, oczywiście chodzi mi o One Direction.
- Cześć Andy! - wykrzyknęli wszyscy naraz.
- Dobra nie traćmy czasu. Musiałem zostać trochę dłużej od Mishy - uciszył wszystkich Simon.
- No to zaczynajmy, najpierw ćwiczymy wokal czy nasze małe przedstawienie? - Spytałam.
- Najpierw muszę ci coś powiedzieć. - Oznajmił, a ja zaczęłam się trząść. Chociaż to może być także dlatego, że mamy włączoną klimatyzację. - Niestety Frankie ma zamiar odejść z naszej drużyny x factor, ale dla ciebie powinna być to dobra wiadomość. Amelia wraca, jeśli na nią zagłosują oczywiście. - nie mogę uwierzyć.. Ami wraca! Zaczęłam tańczyć mój taniec radości. Po skończeniu wygłupów wzięliśmy się do pracy. Po pięciu godzinach ostrej harówki wreszcie mogłam odpocząć. Pojechałam do domu, mojego prawdziwego. Postanowiłam zrobić niespodziankę rodzicom. Po dotarciu na miejsce otworzyłam drzwi. Gdy weszłam usłyszałam grający telewizor w salonie, więc poszłam w tamtą stronę. Ujrzałam przesłodki widok, rodzice wtuleni w siebie oglądają film.
- No no, mam nadzieję, że gdy mnie tu nie ma nadal robicie to samo. Nie mam zamiaru być starszą siostrą o osiemnaście lat. - zaśmiałam się. Odwrócili się, po czym z dużym szczęście podbiegli do mnie i przytulili. - Już dobra dość! dusicie mnie, jak ja jutro zaśpiewam jak mnie nie będzie na tym świecie? - moje słowa samą mnie rozśmieszyły. Usiadłam razem z rodzicami na kanapie i zaczęłam opowiadać co u mnie słychać. Oczywiście musiałam wspomnieć, że mam chłopaka. Pokazałam im zdjęcia i poopowiadałam im o Mattcie. Po dwóch godzinach postanowiłam pójść odwiedzić moje przyjaciółki, akurat powinny skończyć lekcje. Pojechałam autem w stronę mojej dawnej szkoły. Zaraz. Dzisiaj piątek, a więc jest trening i Amelia musi zostać, jak się spodziewam Christina jest razem z nią. Zaparkowałam samochód na parkingu i poszłam w stronę wejścia. Akurat ,kiedy byłam na środku dziedzińca, zadzwonił dzwonek i zauważyłam tłumy ludzi wychodzących ze szkoły. Chyba każdy mnie zauważył ponieważ nagle stanęli w bez ruchu i się na mnie patrzyli. Pomachałam im ręką i weszłam w tłum. Każdy prosił mnie o autograf i zdjęcie, z chęcią dawałam. Kiedy w końcu udało mi się przedostać do upragnionego miejsca zauważyłam samego trenera. Przywitałam się.
- No moja droga, dajesz czadu! Każdy nauczyciel w szkole ogląda i głosuje, uczniowie chyba też. - powiedział, a mi zrobiło się ciepło na sercu.
- Dziękuje, bardzo mi na tym  zależy. Dzisiaj nie ma treningu? - zdziwiłam się, ponieważ nikogo nie było, a zaraz trzeba było zaczynać.
- Jest tylko dziewczyny zrobiły się lekko leniwe jak odeszłaś - oznajmił trener - może chcesz do nas dziś dołączyć? Nadal jest dodatkowa para spodenek i koszulki.
- czemu nie? W końcu trzeba będzie trochę popracować nad moim brzuszkiem - zaśmiałam się razem z trenerem. Wręczył mi strój i powędrowałam do szatni. Gdy weszłam doznałam wielkiego szoku. Żadna nie była jeszcze gotowa, tylko plotkowały na temat jakiegoś chłopaka.
- Ruszać dupy moje panie! Chyba nie chcecie zawalić sezonu! - krzyknęłam. W końcu musiałam  zwrócić jakoś uwagę na mnie. Patrzyły na mnie jakbym była duchem. Chyba za bardzo je wystraszyłam.
- Andy? Co ty tutaj robisz? - spytała Ami.
- Stoję. Nie widać? Nie mówcie, że stałam się przezroczysta! - zaczęłam się dotykać, żeby sprawdzić czy jestem cała. Z trudem powstrzymywałam śmiech - Jestem cała, to o co wam chodzi? - nie wytrzymałam i się zaśmiałam. - Chodźcie tu, a nie patrzycie na mnie jak na trupa! - wszystkie do mnie podbiegły i przytuliły. Normalnie jak matka Ernestyna ze swoimi dziećmi. Przebrałyśmy się i poszłyśmy na salę. Trening trwał dwie godziny, potem poszłyśmy się umyć, ubrać i w drogę na pizze! Usiadłyśmy z boku kawiarenki i rozmawiałyśmy co się u mnie dzieję i tak dalej, po pewnym czasie dołączyła do nas Christy w nieodłącznych szpilkach. Co jakiś czas ktoś do mnie podchodził po autograf i zdjęcie, nie przeszkadzało mi to. Kocham moich fanów, nie wiem czemu większości gwiazd przeszkadza taki tryb życia. Według mnie właśnie to jest najlepsze. Nigdy się nie nudzisz i możesz jeździć gdzie chcesz. Stanowiłam, dla lokalu, reklamę, więc nie musiałyśmy płacić, ale jak to ja, nie potrafię się nie odwdzięczyć, więc zrobiłam sobie zdjęcie na ścianę i je podpisałam. Po godzinie byłam już w drodze do mojej przyszłości. HAHA. Tak, to mi się udało. Wróciłam kiedy wszyscy już spali, weszłam do swojego pokoju, wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Po pół godzinie byłam już w łóżku śpiąc.




~Następny Dzień~

Denerwuję się jak diabli. Zaraz ma być mój występ, a ja cały czas przypominam sobie co mam robić. Jestem ubrana w dość skromny strój wojowniczki z czasów starego cesarstwa rzymskiego. Właśnie jest przerwa i wszystko szykują. Najpierw puszczą filmik zaczynający występ, a potem ja wchodzę i zaczynam śpiewać We Will Rock You.
- Kochanie nie denerwuj się wszystko będzie idealnie, po za tym będę obok - pocieszał mnie Matt. Ma wystąpić jako mój tancerz, dlatego denerwowałam się troszkę mniej. Pocałowałam go dla ostudzenia nerwów. Tak, tego było mi potrzeba. Weszłam za kotarę, która ma się otworzyć. Po chwili rozbrzmiała muzyka, puścili, krótki filmik, taki, że jesteśmy na arenie i zaczęłam śpiewać. <klik>. Po występie zebrałam noty, ulżyło mi, gdyż były same dobre, i zeszłam ze sceny. Wpadłam w ramiona przyjaciół, którzy gratulowali mi występu. W pewnym momencie podziękowań dostrzegłam, że nie ma Matta, odwróciłam się i ujrzałam, przebranego w ciemne dżinsy i białą koszulę, Matta trzymającego różę. Uśmiechnęłam się, wzięłam różę i podziękowałam pocałunkiem chłopakowi. Musiałam trochę dziwnie wyglądać, ponieważ nadal miałam na sobie swój strój na występ. Odsunęliśmy się od siebie i popatrzyli w oczy.
- Chyba muszę się przebrać - szepnęłam.
- Po co, skoro tak ci ładnie - odpowiedział szeptem. Zaśmiałam się tylko i powędrowałam do garderoby, nie odwracając się ani razu. Ubrałam różową spódniczkę, białą, koronkową bluzkę oraz białe szpilki. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Lekko się pomalowałam i wróciłam do chłopaka. Zasłoniłam mu oczy rękoma.
- Kto to? - powiedziałam zmienionym głosem. Zaśmiał się i odpowiedział poprawnie. Odwrócił się i wpił w moje wargi. Odsunęliśmy się od siebie.
- Gdzie idziemy? - spytałam.
- Do kina - odpowiedział. Po chwili ruszyliśmy w tamtą stronę cały czas rozmawiając. Czułam wzrok przyjaciół na sobie. Podeszliśmy do Ami życząc jej powodzenia, uścisnęłam blondynę.
- Do zobaczenia potem - powiedziałam. Po dziesięciu minutach wchodziliśmy do sali zamawiając bilety na horror. Usiedliśmy na swoich miejscach wtuleni w siebie. Cały film się śmiałam, nawet nie wiem z czego, może dlatego, że ludzie w nim byli bardzo śmieszni. Po seansie udaliśmy się w stronę fast foodów. Zamówiliśmy po b-smarcie i jedliśmy.
- Jesteś brudna - powiedział w pewnej chwili Matt.
- Gdzie? Tu? - spytałam wycierając usta.
- Nie
- Ale gdzie? - wstał z miejsca, podszedł do mnie i pochylił się tak, że dzieliły nas centymetry.
- Tutaj - powiedział i pocałował mnie. Jedną rękę dałam na jego kark przybliżając go jeszcze bardziej, a drugą na policzek przytrzymując jego głowę. Gdy skończyliśmy, zebraliśmy nasze rzeczy i wróciliśmy do domu. Po dziesięciu minutach drogi stanęliśmy przed drzwiami oddając sobie ostatni pocałunek dzisiejszego dnia, gdy nagle drzwi się otworzyły. Ujrzałam zakłopotanego Harrego, od razu wycofał się z pola widzenia. Dałam jeszcze ostatniego buziaka chłopakowi i weszłam do domu. Ściągnęłam szpilki i z butami w ręku poszłam do salonu, gdzie wszyscy siedzieli.
- Cześć co robicie? - spytałam.
- Będziemy oglądać film, chcesz się przyłączyć? - odpowiedział Marcus.
- Jasne, ale najpierw muszę iść trochę popływać, może potem do was dołączę, cześć - weszłam do pokoju, wzięłam jednoczęściowy strój, klapki, ręcznik, czepek i okularki. Przebrana weszłam na basen, po czym skoczyłam do wody. Pod nią była przyjemna cisza. Wszystkie troski i zmartwienia odeszły w siną dal, woda spychała ciężar serca ze mnie. Co chwila wynurzając się po powietrze powietrze świstało moje ramię, twarz, nogi. Zrobiłam dwadzieścia, nieprzerwanych basenów kraulem. Stanęłam na płytszej części basenu, próbując unormować swój szybki oddech. Zauważyłam, że jakaś osoba zmierza w stronę basenu. Nie chciałam z nikim rozmawiać, więc z powrotem zanurzyłam się w błękitnej otchłani. Odepchnęłam się od ścianki i odpłynęłam od brzegu. Czekał mnie kolejny maraton pływania. Znów stanęłam w płytszej części basenu i rozejrzałam się dookoła. Zauważyłam drugie ciało przecinające tafle wody z gracją zawodowego pływaka. Oparłam się i patrzyłam na chłopaka. Po dwudziestu minutach wynurzył się z wody i rozglądał w okół siebie, w tym momencie zauważyłam, że to Harry. Przywitałam się i wyszłam z basenu. Czułam jego wzrok na moim drobnym ciele. Przebrałam się od razu, po prysznicu, w moją dość skąpą piżamę. Poszłam do kuchni po coś na ząb, wyszło na to, że zjem płatki. Po posiłku wróciłam do pokoju i od razu zasnęłam w łóżku.

~ Następny Dzień~


Stoję za kulisami nerwowo przygryzając wargę i bawiąc się swoimi palcami. Boję się, że tym razem nie przejdę. Oglądałam występ wszystkich i według mnie jestem najgorsza. Moja przygoda się skończy i znów wrócę do mojego nudnego życia. Zostało jeszcze jakieś pół godziny do ogłoszenia wyników. Nagle słyszę hałasy.
- Jeny co my  mamy teraz zrobić?! -spytała jedna z osób odpowiedzialnych za...wszystko.
- Meredith co się stało? - spytałam.
- Mamy wolne 1dziesięć minut do przerwy, rozumiesz mnie Ansy? DZIESIĘĆ! ja się chyba ukatrupię...
- Nie martw się. Coś się wymyśli - w tym momencie dostrzegłam Matta i Simona. Od razu wpadł mi do głowy pomysł jak można na to wszystko zaradzić...





____________________________________________________________________________

Witam kochani o to wasz rozdział! Mam nadzieję, że do zniesienia xd

ps.: Oglądnijcie te dziewczyny i chłopaków. Są w tegoroczym x factor us. Mam nadzieję, że albo Emblem3 albo LYLAS wygrają!

LYLAS:



Emblem3:



Jedne jest z domów jurorskich, a drugie z bootcampu.

1. Lylas nie istniało wcześniej to był ich pierwszy występ.
2. Emblem3 to mój ulubiony ich występ xd


piątek, 5 października 2012

Rozdział 26

Weszłam na salę i przeżyłam szok....

Całe One Direction tu było! No mogli mnie chociaż ostrzec! Chyba zabije Zayna, ale cóż przynajmniej mam jak ich przeprosić. Z tego wszystkiego nawet jeszcze na sale nie weszłam. Popatrzyłam się dookoła, ale nikogo innego nie zobaczyłam. Widocznie wszyscy są już na dolę. Tak nie ma to jak kryć się za posągiem. Przeszłam przez ogromne drzwi i nagle spostrzegłam jak wszyscy się we mnie wpatrują. Jakiś mężczyzna obok mnie krzyczy Andrea Collins, uczestniczka no pięknie no to teraz wszyscy już mnie zobaczyli. Wiecie czemu? Bo było dość cicho wcześniej...
Zeszłam po schodach, a każda para oczu wlepiała we mnie swoje ślepia. Podeszłam do baru i zamówiłam jednego drinka i szukałam wzrokiem piątki przyjaciół. Zauważyłam jedynie Simona i resztę jury. Paru uczestników i... to tyle. Przed chwilą dostałam sms od Matta, że nie może przyjechać, ponieważ mama do niego zadzwoniła, że musi jej pomóc. Ugh.. no i zostałam sama z tym całym bałaganem. Poczułam, że ktoś mnie stuka w ramie, odwróciłam się i ujrzałam Zayna.
- Och jak dobrze cię widzieć - odetchnęłam z ulgą i przytuliłam się do mulata. Odsunęłam się i poprawiłam sukienkę. Jak dpbrze go widzieć. Wzięłam kolejnego drinka i zaczęliśmy rozmowę, głównym tematem byłam ja i mój występ dzisiejszy i inne. Po pół godzinie zorientowałam się, że trzeba się przywitać z innymi. Zaraz byłam w drodze razem z Zaynem.
- Jezu, Zayn tu jesteś, gdzieś ty się podział? - spytał Liam i w tym momencie wszyscy zauważyli mnie. Jak się okazało nikt mnie nie poznał.
- Y... kogo przyprowadziłeś ze sobą? - spytał Niall. Ja za to się zaśmiałam podeszłam do nich bliżej i szepnęłam przepraszam i przytuliłam się do każdego z osobna. Spytałam czy na prawdę nie wiedzą kim jestem, a oni tylko pokręcili głowami.
- Więc jestem dziewczyną....
- Sory, ale ty nie jesteś Christy, widzieliśmy się z nią wczo....  - zatrzymał - ups. - powiedział Lou.
- Nie jestem dziewczyna Zayna, wiem, że Chrusty jest, ponieważ to moja przyjaciółka. A wy na prawdę nie poznajecie osoby, która was skrzywdziła i przyszła przeprosić za to, że w szkole była taką ździrą? - powiedziałam. Wytrzeszczyli oczy i naraz krzyknęli.
- ANDY?! - zaśmiałam się. No takiej reakcji bym się nie spodziewała.
- TAK, a teraz możemy przestać krzyczeć, jak wiecie mnie gardło nie może boleć.
- Jasne, że wiemy. Wszyscy oglądamy ciebie co tydzień i głosujemy ile tylko możemy. A Harry to już w ogóle..-powiedział Liam, ale przerwał mu Zayn
- Strasznie ubolewał, że nie mógł oglądać dzisiejszego odcinka.  - po chwili zobaczyłam jak Harry odchodzi. Trochę mi się smutno zrobiło, ale podejrzewałam, że coś takiego nastąpi. Ale też reszta nie musiała zdradzać jego słodkiej tajemnicy. Cały wieczór spędziłam z chłopakami oraz dowiedziałam się jeszcze jednej nowości, a zatem Amelia i Niall są razem! No to przyjaciółka... nie mówi nic. Ponoć Niall poprosił ją dzisiaj. Jak już się zbliżał koniec rozeszliśmy się w poszukiwaniu Harrego. Zastałam go na balkonie, na piętrze. Razem z butelką whisky. Podeszłam i kucnęłam przed chłopakiem.
- Harry coś ty narobił? Jesteś kompletnie zalany...- mówiłam sama do siebie. Ale, nie wierząc w to, Loczek usłyszał i zaczął bełkotać.
- Andy, ty <bek> nawet nie wiesz - zaczął czkać - jak ślicznie husg dziś wyglądasz. - Wstałam, a on za mną.
- Mówisz tak, bo jesteś kompletnie zalany. - powiedziałam twardo łapiąc go za rękę i ciągnąc do środka, ale ten się wyrwał.
- Ja mówię prawdę! Jesteś taka piękne - odgarnął mi włosy za ucho - wiesz co chcę teraz zrobić? - spytał pijackim tonem - tak - przeciągał słowa - strasznie. chciałbym. cię. pocałować. i co? - zesztywniałam, a on cały czas miał pijacki uśmieszek.
- Harry - zaśmiałam się - mówisz głupoty, jesteś pijany. Chodź ze mną do środka - zachęcałam - do twoich przyjaciół.
- A więc przyjaciółko, jesteśmy tu razem, więc nie muszę nigdzie iść - zaczął się przybliżać - wszystko czego potrzebuję, zawsze potrzebowałem. Jest tutaj. - Przybliżył się maksymalnie łącząc nasz oddech w jeden. Przybliżył swoje czoło do mojego. Przez chwilę staliśmy obok siebie kompletnie zastygli. Mogłam poczuć jego przepiękny lawendowy zapach zmieszany z zapachem alkoholu, ale to razem działało dla mnie jak.... narkotyk, coś od czego mogłabym się uzależnić. Afrodyzjak, który mogę poczuć tylko i wyłącznie ja. Przybliżył swoje usta i w ostatnich sekundach szepnął - chcesz tego. Ja to czuję. - po chwili złączył nasze usta w pocałunku. Tak zachłannym, tak namiętnym, ale zarazem czułym, że nie da się go opisać. Smakowaliśmy nawzajem swoich warg. Momentalnie wszystkie wątpliwości odpłynęły w siną dal. Byliśmy tylko my.
- Nie Harry przestań, tak nie powinno być - sama siebie nie poznałam, ale... to prawda. On jest pijany, pewnie gdybym była jakimś morsem tak samo by mnie potraktował jak teraz. - Ja...ja... - szukałam odpowiedniej wymówki, aż w końcu pomyślałam - ja mam chłopaka, przepraszam - spuściłam głowę. No to niestety drogi Matt'cie wrąbałeś się. Ale szczerze...czemu nie? W końcu spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu, widzieliśmy siebie nago (długa historia), pierwszy pocałunek był, gdy graliśmy w butelkę. Spaliśmy razem, dobra nie powiem jak to brzmi, ale nie chodzi mi o to o czym większość z was pomyślała, tylko, że w jednym łóżku. W sumie muszę go poprosić o zwrot przysługi. Zauważyłam chłopaków na korytarzu, więc zawołałam ich, żeby mi pomogli.
- Chłopaki mam pytanie, czy Harry majaczy, gdy jest pijany? - spytałam
- Harry? Nie, o to go posądzić nie można. Mówi jedynie prawdę, raz zerwał z dziewczyną, która go, i nas z resztą, straszliwie wkurzała. Ona wie, że on nigdy nie kłamie po pijaku, więc popłakała się i uciekła z klubu. - odpowiedział Lou niosąc Pijanego Hazze. No to nie źle się zaczyna...

~ Następny Dzień ~

- Jasne, że to zrobię, nawet z przyjemnością - powiedział Matt, kiedy mu opowiedziałam wczorajszą historię. Zdziwiłam się, że tak szybko się zgodził. W sumie byłam przygotowana na godzinne błagania i wykonywanie różnych dziwnych zadań.
- Ale serio, że tak za darmo? No bo tak... dziwnie? - powiedziałam. Nadal tego nie mogę ogarnąć. Blondyn podszedł do mnie bliżej na odległość mniej więcej dziesięciu centymetrów.
- Robię to nie tylko dla ciebie... Ja cię bardzo lubię An... Nawet więcej niż bardzo - przybliżył się tak blisko, że aż nasze oddechy się połączyły. Oparł swoje czoło o moje i staliśmy tak parę minut w ciszy.
- Ale.. - przerwałam szeptem - kiedy?
- Kiedy mnie zaczepiłaś na dyskotece prosząc o taniec. Twoje ruchy były zmysłowe i pełne gracji. Nigdy ich nie zapomnę. - chciałam coś powiedzieć, ale nie mogłam. Usta chłopaka czule złączyły się z moimi. Pocałunek był czuły, ale z czasem przerodził się w bardzo namiętny. Zważywszy, że znajdowaliśmy się w moim pokoju przenieśliśmy się na łóżko. Chłopak leżał na mnie. Przerwaliśmy pocałunek, żeby zaczerpnąć powietrza.<muzyka> Spojrzeliśmy sobie w oczy, obydwoje dobrze wiedzieliśmy czego chcemy. Matt znów wpił się w moje wargi, tym razem bardziej zachłannie niż poprzednio. Do pocałunki dołączyliśmy pracę naszych języków. Zaczął powoli rozpinać moją koszulkę robiąc to delikatnie, jakbym była z porcelany. Gdy byłam już w samym staniku zaczął obcałowywać moją szyję, dekolt, piersi brzuch, pępek, aż w końcu dotarł do linii bioder. Podniósł głowę na znak pytania pokiwałam głową i za chwilę byłam w samej bieliźnie. Tym razem ja przejęłam inicjatywę. Położyłam się na nim i sprawił, że nawet najmniejszy pyłek nie mógł nasz rozdzielić. Nasze usta pasowały do siebie jak ulał. Całując się z Harry nie czułam takiego napięcia seksualnego jak teraz. Zaczęłam ściągać spodnie chłopaka, suwak rozpięłam zębami cały czas patrząc mu w oczy. Lekko ściągnęłam spodnie i był już bez dolnej części garderoby. Podeszłam znów na górę całując Matta, a przy okazji pieszcząc ręką jego męskość. Zdjęłam powoli mu koszulkę i skarpetki. Byliśmy przed sobą w samej bieliźnie. Po chwili znów "rzuciliśmy" się na siebie. Teraz chłopak był na górze całując całe moje ciało. Nawet się nie obejrzałam, a oboje byliśmy nadzy. Blondyn wyciągnął z portfela prezerwatywę i wspólnymi siłami założyliśmy ją na jego członka. Po chwili wolno się we mnie poruszał, a zaraz przyspieszając. No to fajnie straciłam dziewictwo z przyjacielem, a właściwie... już chłopakiem. Moje jęki stawały się coraz głośniejsze, więc zamknął mi buzie pocałunkiem. Zaraz po wielkim finale wyszedł ze mnie i oboje padliśmy na łóżko. Przykryłam nas kołdrą i wtuliłam się w chłopaka.
- Wiesz jak na pierwszy raz byłaś zajebista - zaśmiałam się, gdy po chwili zauważyłam, że mój chłopak śpi też odleciałam w krainę marzeń.

____________________________________________________________________________

Rozdział byłby wczoraj, gdyby nie to, że mama się odgrażała, że jeśli nie wyłączę to mi zabierze kompa. Po za tym mam zakaz xd

I co, zabijecie mnie?! :o

Kocham xx

A dla was parę gifów z.... <dum dururum....> MATTEM!










I  COOOOOOOOOOOO?! Fajnego chłopaka ma Andy? #TELL ME!

czwartek, 4 października 2012

Rozdział 25




Nie mogę z twórców tego super programu! Specjalnie w zeszłym tygodniu zmienili mi kolor włosów na blond, a teraz muszę czekać dość długo, żeby mi się zmienił z powrotem na brąz... No nic, ale do teraźniejszych spraw, odkąd Ami odpadła z programu zaczęłam, jeśli to w ogóle możliwe, jeszcze ciężej pracować. Jak na razie ani razu nie potrzebowałam dogrywki, z czego się bardzo cieszę. Ten czas, kiedy Simon musi iść do innych dziewczyn, spędzam razem z Mattem. Przede wszystkim gramy w jakieś sporty. To najlepiej, według mnie działa, gdy jestem smutna. Tak samo jak dzisiaj mój trening zakończył się wcześniej, więc poszłam do pokoju, przebrałam się w krótkie szorty, bokserkę i vansy, a następnie powędrowałam do pokoju chłopaka. Gdy już byliśmy razem poszliśmy na tyły domu, by pograć w kosza. Po dwóch godzinach zmęczona padłam na trawę. Patrzyłam na białe chmury, które co rusz wyglądały jak coś znajomego.
- Ej Mattie! Widzisz tamtą? Wygląda jak króliczek z marchewką! - zachowywałam się jak mała dziewczynka, która pierwszy raz coś takiego robiła. Siedzieliśmy tak do późna, aż w końcu zaczęło się robić ciemno i wróciliśmy do środka. Powędrowałam do swojego pokoju przebrać się. Pomyślałam, że miło by było, gdybyśmy całą ekipą powędrowali do kina. Zebrałam paru ludzi (jeszcze nie przebrana) i, gdy wszyscy byli gotowi poszliśmy w znaną nam drogę. Miałam na sobie czerwoną spódniczkę do połowy uda z wysokim stanem, czarną koszulkę z rękawami trzy/czwarte. Na nogach miałam czarne baleriny, a do tego czarną torbę. Moje blond włosy upięłam w niechlujnego koczka. Na miejscu wszyscy zamówiliśmy salę i poprosiliśmy, żeby puścili w nim film "Ted". Siedziałam między Marcusem, a Mattem. Z tymi dwoma miałam zabawę, a jeszcze do tego dochodził film. Po skończonym seansie wszyscy wróciliśmy do domu i zmęczeni padliśmy.
Nie mogę spać, jest trzecia w nocy, a ja nie mogę spać. Czemu? A zaraz wam powiem, ponieważ ktoś sobie nagle urządził, jak sądzę, sesje jogi! Dobra skoro już wstałam, to mogę pójść trochę pobiegać. Ubrałam jak zwykle mój piękny strój i powędrowałam do drzwi. Wypiłam jakiś koktajl, który ktoś wczoraj zrobił i wstawił do lodówki i wyszłam na dwór. Jak już stałam przed domem zaczęłam moją sesję biegania. Jak sądzę o tak późnej porze nikogo nie było, więc spokojnie włączyłam muzykę z mojego i-phona i biegając słuchałam. Gdy zauważyłam, że słońce zaczyna wstawać postanowiłam wrócić. Weszłam do kuchni zrobiłam sobie śniadanie i je zjadłam. Po wykonanej czynności, nadal nie miałam co robić, więc, jak zwykle, powędrowałam na siłownię. Po wielkim pomieszczeniu szukałam worka treningowego, gdy już znalazłam, zaczęłam trenować boks. Moje ruchy były zwinne, płynne. Cały mój stres, złość, smutek, obawy, dosłownie wszystkie nieprzyjemne emocje przelewałam na przedmiot do treningu. Ładując w worek jak najwięcej emocji, nawet nie zauważyłam jak większość osób zebrało się w pomieszczeniu. Głównie była to płeć przeciwna, które miała podnietę z ociekającej potem dziewczyny. No może nie ociekającej, ale lśniącej potem. Nie zwracałam uwagi na to co się dzieje, i nadal kontynuowałam moje zadanie. Czyli wyzbyć się wszystkiego i być skupiona na moim jutrzejszym występie. Jak na złość niedługo mają być walentynki (też się dziwię, że jest ciepło, ale cóż poradzić), więc zarząd zdecydował zrobić tydzień miłości. Piosenka, która będzie wykonywana tego wieczoru ma być balladą, albo coś w tym stylu. Przez wykonywaną piosenkę, nie mogłam przestać myśleć o Harrym. Na szczęście normalnie robię to coraz mniej, a wszystko dzięki mojemu przyjacielowi. Zadałam ostatnie mocne uderzenia i odeszłam od worka, ściągnęłam rękawice i napiłam się wody. Parę kropel wyleciało mi podczas picia i zimne krople płynęły po moim ciele, niczym zwykle łzy po policzkach. Wypiłam do końca odkaszlnęłam, wyrzuciłam butelkę i powędrowałam na górę do kuchni. No trzeba się zabawić, więc każdą czynność wykonywałam niezwykle zmysłowo, oraz wolno. Chyba każdy chłopak patrzył na mój dekolt, gdy się pochyliłam.
A niech mają w końcu coś z życia. Wzięłam mleko i płatki, a zaraz się już zajadałam tymi smakołykami. Po skończonym posiłku, powędrowałam do mojego pokoju przebrać się na próbę, akurat dzisiejsza będzie filmowana. Ubrałam na siebie czarne rurki, zieloną, męską bluzę, czarne conversy, okulary korekcyjne, czarną czapkę-skarpetę. Włosy związałam w niechlujnego koka. Bez makijażu wyszłam z pokoju i powędrowałam do kuchni po jakiegoś kabanosa, albo coś podobnego. Weszłam do sali prób, a tam zastałam jedynie fortepian. Miło, że Savan przyszedł na naszą lekcję... Zasiadłam przed instrumentem i zaczęłam grać utwór, który mam zaśpiewać. Za każdym razem, gdy choć jedna nutka nie była idealna powtarzałam od początku, aż doszłam do perfekcji. Gdy otworzyłam oczy, zobaczyłam ekipę filmową. Powiedzieli, że skleją filmik z jeszcze innych prób i będzie materiał. Fajnie załatwiłam coś, nawet nie wiedząc, że to załatwiam. Mój trener powiedział, że śpiewam, tak, jak w oryginale. Uśmiechnęłam się słysząc komplement. Po moim małym "występie" kompletnie zmieniliśmy plan gry i zamiast śpiewać na podeście, na początku mam grać na pianinie, a potem wstać i śpiewać. No to pięknie. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie pomyślnie. Poćwiczyliśmy jeszcze parę godzin, a resztę dzisiejszego czasu spędziłam z Matt em.

~ Wieczór ~

(wszystko oprócz torebki)
Chyba jestem już przyzwyczajona do tej rutyny, więc samym występem się nie denerwuję. Teraz tylko przyzwyczaić się do strachu ocenienia. Wszyscy zaraz będą mnie oceniać, a jeszcze się okaże, że odpadnę i co wtedy? Zebrałam się w sobie i poszłam do garderoby. Ubrałam beżowe szpilki oraz przepiękną miętową sukienkę bez ramiączek. Usiadłam na krześle i zaczęli nakładać mi makijaż oraz układać fryzurę. Po skończeniu robienia ze mnie piękności, nawet ja musiałam przyznać, że na prawdę im się to udało. Choć zwykle uważam kompletnie inaczej. Poszłam za kulisy, gdyż miałam zaraz zacząć. Przy zgaszonych światłach poprowadzili mnie do instrumentu, usiadłam na stołku przy nim i czekałam na rozpoczęcie się show. Zaczęłam śpiewać...

Everybody needs inspiration
Everybody needs a song
A beautiful melody
When the nights so long
Cause there is no guarantee
That this life is easy

Yeah when my world is falling apart
When there’s no light to break up the dark
That’s when I, I
I look at you
When the waves are flooding the shore
And I can't find my way home anymore
That’s when I, I
I look at you
When I look at you

I see forgiveness
I see the truth
You love me for who I am
Like the stars hold the moon
Right there where they belong
And I know I'm not alone

Yeah, when my world is falling apart
When theres no light to break up the dark
That’s when I, I
I look at you
When the waves are flooding the shore
And I can't find my way home anymore
That’s when I, I
I look at you

You appear just like a dream to me
Just like kaleidoscope colors that
Cover me, all I need 
Every breath that I breathe
Don't you know you're beautiful

Yeah, yeah

When the waves are flooding the shore
And I can't find my way home anymore
That’s when I, I
I look at you, I look at you
Yeah, yeah oh, oh 

You appear just like a dream to me


Całą piosenkę miałam zamknięte oczy. Śpiewałam duszą, nie żadną inną częścią, albo bóg wie czy, tylko duszą. Nie wiem czy mi się tak zdaje, ale myślę, że był to mój najlepszy występ. Dostałam same bardzo dobre noty. Cała trzęsąc się zeszłam ze sceny i powędrowałam do Matta. Rzuciłam się mu na szyję. Przytuliłam się i zaczęłam nadawać jak katarynka. Żałowałam, że teraz będę musiała się przebrać, ale mój smutek trwał krótko, gdyż jakaś osoba, która zajmuję się organizacją tego wszystkiego podeszła do nas i zaczęła nawijać o jakimś bankiecie. Ogłoszą na nim dwie ważne informacje. Dobra nie ważne. Jak dla mnie liczyło się tylko to, że mogę zostać w sukience. Chyba wszyscy mają tak samo jak ja, więc po zakończonym show udaliśmy się samochodami do jakiejś sali balowej. No nie źle. Matt powiedział, że dojedzie później, ponieważ musiał ubrać garnitur. Weszłam na salę i przeżyłam szok....



sobota, 29 września 2012

Rozdział 24


 

Matt Marin tancerz w programie x factor. Pewny siebie dwudziestolatek. Lubi imprezować, ale bez alkoholu. Może wielu ludziom zdawać się, że pogrywa z kobiecymi sercami, ale to wrażliwy chłopak.


(na prawdę Drew Van Acker)
(gra np. w Pretty Little Liars Jasona DiLaurentis)
____________________________________________________
Dzisiaj wieczorem jest pierwszy występ na żywo. Od paru tygodni nic tylko ćwiczę. Jak się okazało wszyscy się zgodzili co do mojego planu, nawet powiem więcej, Simon był zachwycony moim pomysłem. Stwierdził, że w końcu ktoś by rozbudził ten program, a nie tylko śpiew i stanie na scenie. Tak, więc mam dwa razy więcej roboty, ale mi to nie przeszkadza, przynajmniej się nie nudzę. Dzisiejszy wieczór jest dla dobrego zaprezentowania się. Dlatego ja wybrałam najlepszą do tego piosenkę. Mam normalny układ tak jak na koncertach. Normalnie mi nawet się to podoba. Teraz jestem w sali prób, żeby do końca wyćwiczyć wokal. Chyba zacznę lubić ten tryb życia. Nigdy nie ma czasu na rozmyślanie nad trudnymi sprawami. Zaczęłam znów wykonywać utwór, co rusz przypominając sobie układ. Po dwóch godzinach byłam tak zmęczona, że marzyłam tylko i wyłącznie o obiedzie. Wróciłam do swojego pokoju przebrałam się w dresy, założyłam okulary i spięłam włosy w nieogarniętego koczka. Mało osób wie, że mam lekką wadę wzroku, ale nie muszę ich nosić cały czas. Tylko wtedy, kiedy jestem zmęczona. Zeszłam na dół gdzie zastałam Frankiego. Siedział przy stole oglądając jakieś kreskówki i jedząc płatki. Zrobiłam sobie kanapkę z szynką, pomidorem, ogórkiem i majonezem. Po wykonanej czynności usiadłam obok chłopaka. Przez pewien czas siedzieliśmy cicho. Zaczęło mi to przeszkadzać, więc zagadałam do niego. Zajęło nam to godzinę, gdy nagle zadzwonił mój telefon. Och kocham tą piosenkę. <rape me - nirvana> Odeszłam od stołu przepraszając i odebrałam.
- Halo? Kto mówi?
- Cześć! To ja Christy i... zgadnij co?
- Nie wiem, może mi powiesz - zaśmiałam się. No oczywiście, że moje kochanie musiało zadzwonić. Razem z Amelią dzwoniły do mnie raz dziennie na zmianę. Kocham te moje czopki.
- No nie wiem. Najpierw spróbuj zgadnąć! - no nie wiem. Co może być tak ważnego?
- Ym..e......em....
- Nie gadaj jak Harry tylko zgaduj!
- Dobra, na serio nie wiem - zaśmiałam się. Faktycznie, to Hazza zawsze tak przeciąga... Chciałabym go zobaczyć, ale wiem, że najpierw muszę wszystko przemyśleć. Jeśłibym tego nie zrobiła, pewnie rzuciłabym się na jego szyję i pocałowała.
- Przyjeżdżamy do ciebie!
- aaaaaaaa! serio? Ty i Amelia czy ktoś jeszcze - mówiłam podekscytowana.
- nie no. Ja, Amelia, Julie i jeszcze...
- Ugh... nienawidzę cię za te twoje pauzy!
- Zayn! Dzisiaj mają tygodniową przerwę. Za ciężko pracowali i już są przemęczeni, więc jedzie ze mną i dziewczynami do ciebie. Mam nadzieję, że znajdziesz dla nas trochę miejsca i czasu! hahhah - kocham tego mojego debila. Porozmawiałyśmy jeszcze godzinkę. Ponoć mają przyjechać jeszcze na mój dzisiejszy występ. Teraz stres ze mnie zleciał. Bedą przy mnie i pocieszą jak coś źle wyjdzie. Posprzątałąm po sobie w kuchni i wróciłam do pokoju. Amelia miała jeszcze próby, więc się nudziłam.

~Parę godzin później~

Usłyszałam pukanie, więc poszłam otworzyć. Od razu zostałam zgnieciona. Przywitałam się ze zgrają małp i pokazałam im jak będą spać przez czas pobytu. Na szczęście Simon się zgodził, w końcu teraz jestem jego podopieczną, a wcześniej był nim Zayn, więc go zna. Posidzieliśmy godzinkę po czym musiałam jechać z resztą zawodników na hale gdzie będą występy. Moi przyjaciele dojechali tam autem Zayna. Po dwóch godzinach rozpoczęło się show. Najpierw jurorzy weszli, potem było przedstawienie nas, uczestników. Na szczęście ja występuje ostatnia. Przedstawiłam sobie Amelie i moich przyjaciół, po czym obie w spięciu czekałyśmy na naszą kolej do zaprezentowania swoich umiejętności. Amelia miała wystąpić praktycznie na samym początku. Po występie trzęsąca się przyszła do nas, od razu ją przytuliłam i powiedziałam "jesteś genialna, nie zapominaj o tym". <klik> Nie mówiłam wam co będzie jutro. Niestety każdy z jurorów będzie musiał wysłać do domu po jednym ze swoich uczestników. Właśnie dlatego, każdy chodzi jak na szpilkach i nie może przestać się denerwować. Ja mam nadzieję, że mnie nie odeśle, tak samo jak Amelii. W końcu z kim będziemy, jak któraś z nas odpadnie? Nie mogę sobie zaprzątać tym głowy. Muszę się przygotować, przypomnieć układ. Piosenka, którą wybraliśmy razem z Simonem, jest nie pewna, gdyż ona jest jednego z jurorów. Tak dobrze zgadliście Cheryl Cole. Bardzo się denerwuję, że jej się nie spodoba. Akurat dzisiaj najbardziej liczę na jej dobrą notę. Teraz moja kolej.
- Życzcie mi powodzenia - powiedziałam do reszty. Przygotowałam się. Zgaszone światła momentalnie rozbłysły i zaczęłam mój występ. <klik, piosenka> <występ> Robiłam to co kocham, nie zważając na jurorów, na mój skąpy strój i pewnie na przyszłych hejterów.  Jak skończyłam podszedł do mnie prowadzący i zaczął zachwalać. Loui i Danii już ocenili, że był to najlepszy występ jaki  do tej pory widzieli. Tak jakbym wróciła tu po latach i przyszła z własną piosenką. Teraz jurorka na którą czekałam.
- Kochanie, to jak wykonałaś ten utwór, nie mieści się w mojej głowie. Bałam się, że sobie nie poradzisz ze śpiewem i tańcem, ale ty wszystko zrobiłaś idealnie! Słyszysz te oklaski? One są tylko dla ciebie, dla nikogo innego. Jeszcze to, że wykonałaś mój utwór, tylko bić brawa. - Normalnie się popłakałam. Wszyscy tak miło mówią. Następnie Simon pogratulował mi in podziękował innym. Kiedy wychodziłam wszyscy wykrzykiwali moje imię. To się w głowie nie mieści! Gdy zeszłam ze sceny powitał mnie ogromny przytulas. Wszyscy mi gratulowali, uczestnicy, przyjaciele, a nawet ekipa, która pomaga w kwestiach technicznych. W pewnym momencie ktoś poklepał mnie po plecach. Zobaczyłam chłopaka z klubu. Chyba miała pytanie wymalowane na twarzy.
- Cześć dziewczyno w przyszłości mi znana. Widzę, że mogę już ci mówić po imieniu. Ja nazywam się Matt.- stałam jak wryta, lecz szybko się odcknęłam i powitałam się z chłopakiem. Jak się okazało Matt jest tancerzem z x factora. Nawet tańczył na moim występie, tylko z tyłu, więc go nie widziałam. Po za tym, chyba nie moja wina, że bardziej patrzyłam, żeby zapamiętać kroku, a nie tancerzy. Pogadałam z nim trochę po czym poszłam do garderoby się w coś przebrać. Nawet nie zdążyłam jeszcze wejść do pomieszczenia, a zostałam zaczepiona przez dziewczyny. Amelii powiedziałyśmy co się stało wcześniej i skąd znam tego chłopaka. Ubrałam dresy i moje okulary. Adidasy za kostki i już można się zmywać. Przed jutrzejszym dniem muszę się odprężyć. Spytałam się czy będziemy jeszcze potrzebne, jak się okazało, nie, więc powróciliśmy do naszego tymczasowego "domu". Podczas drogi spytałam się kto nie ma stroju kąpielowego. Nasi nowo przyjezdni nie byli przygotowani, dlatego podjechaliśmy do sklepu i zakupiliśmy im rzeczy do pływania. Resztę dnia spędziliśmy na pływaniu i odprężeniu się po dzisiejszym dniu. Nasza parka zmyła się wcześniej od nas.
- Tylko się zabezpieczcie! I nie nabrudźcie za bardzo! To wy będziecie sprzątać! - zaśmiałam się. Po godzinie weszłyśmy do jacuzii. Po pewnym czasie wszyscy uczestnicy zaczęli się zjeżdzać i wchodzić na część sportową. O pierwszej w nocy razem z Ameliami (nie no ja nie wiem jak ja mam na nie wołać, żeby je odróżnić) i Julią powędrowałyśmy do pokoi i spać.

~Wieczór Nastęnego Dnia ~


Najtrudniejszy wieczór mojego życia ogłaszam za rozpoczęty. Poznałam już Matta Cardella, Zayn z nim pogadał. Teraz będzie jego występ, później druga gwiazda wieczoru i emilinację. Cały dzień się modlę, żenbym przeszła.  W końcu mają się zacząć emilinację. Najpierw jest czas na najstarszych z programu. Nie przeszedł Jonjo Kerr, trochę szkoda, ale trzeba przyznać jest najgorszy. Teraz czas na chłopców i nie przeszedł James Michael, a teraz grupy i nie przeszło 2 shoes. Szczerze? Strasznie sztuczne są. Były najgorsze to trzeba przyznać. Dobrze, że rythmix przeszedł, według mnie, one wygrają ten program. Teraz my. Jezu, ja się chyba zabiję! Jeszcze do tego dali mi tą sukienkę. Oczywiście, stały się dla mnie ostatnio o wiele bardziej znośne, no, ale bez przesady! Mam na sobię sukienkę koloru moich oczu z rękawem trzy czwarte i głębokim dekoltem, beżowe szpilki i złotą bransoletę. Włosy mam rozpuszczone. Makijaż, jest tylko po rzeby zamaskować świecocą się cerę. Weszłyśmy wszystkie i rozstawiłyśmy się w odstępie.
- Dobrze Simon. Twoja kolej, podejmij decyzję, kto, z tych czterech młodych dziewczyn ma odejść z programu? - powiedział prowadzący.
- Jak wiecie dziewczyny, każda z was jest genialna, ale jednak jednej z was muszę podziękować. Chcę żebyście wiedziały, że każda z was jest genialna, nie zapominajcie tego. - zaczął - pierszę z was którą przepuszczę do kolejnych odcinków jest... Andy! - Nie wierzyłam w to co się właśnie stało. Amelia mnie szturchnęła. Szybko podbiegłam do Simona i go wyściskałam po wsze czasy. Potem wróciłam na scenę i zrobiłąm z każdą dziewczyną to samo co z nim. Przy Ami powiedziałam, nie poddawaj się. Na pewno się uda. Powędrowałam w stronę gdzie stali wszyscy "ocaleni". Potem przeszła dalej Janet, następnie zaczęłam się denerwować. Simon zaczął mówić, nie ważne kto przejdzie dalej, obie jesteście niesamowicie utalentowane, na pewno wam się uda.
- Niestety, jedna osoba musi odpaść i jest to... Misha B - zasłoniłam usta dłonią. Nie ważne co sobie ludzie pomyślą, podeszłam do przyjaciółki i ją przytuliłam.
- Przepraszam - szepnęłam. Wiem, jakie to dla niej ważne. Zawsze o tym marzyła. Obejmując się obejrzałyśmy retrospekcje z jej występów. Po skończonym filmie nie potrafiła wypowiedzieć słowa. Wypowiedziałam się i zeszłyśmy ze sceny. Zaczęła wypłakiwać się w moje ramię, a ja ją pocieszałam i głaskałam po głowie. Po chwili wszyscy uczestnicy się dołączyli i tworzyliśmy miłego przytulasa. Po powrocie do hotelu Ami zaczęła się pakować, a ja jej w tym pomogłam. Jeszcze wieczorem opuściła dom dla uczestników. W koszmarnym humorze powróciłam do pokoju. Pogadałam z moimi gośćmi. Nikomu się nie chciało bawić, więc w dresach po prostu rozmawialiśmy. Zayn opowiadał jak w trasie, a ja czy mi nie przeszkadza ten tryb życia. Po paru godzinach poszliśmy spać.

____________________________________________________

Mam nadzieję, że będzie chociaż trochę tych komentarzy. Mogę prosić o 6? W końcu tyle osób zaznaczyło, że zawsze komentuje.

sobota, 22 września 2012

Rozdział 23


   




- Andy!!! Wstawaj księżniczko! Skończyły się wakacje od szkoły - Krzyczała z dołu Christy. Zwlekłam się z łóżka i jeszcze zaspana krzyknęłam do niej.
- Milcz plebsie, szlachta jeszcze śpi! - na co ona się tylko zaśmiała. - Nie śmiej się tylko zrób śniadanie szlachcie! - była już cicho. Powędrowałam do łazienki i weszłam pod prysznic. Gdy był umyta i pachnąca w ręczniku powędrowałam do garderoby. Dzisiaj jest zimno, więc postanowiłam ubrać czarne rurki, mleczne emu tego samego koloru sweterek w czarne paski i czapkę skarpetę. <klik> Włosy upięłam w niechlujnego koczka i nałożyłam lekki makijaż. Zeszłam na dół i, o dziwo, zastałam przygotowane śniadanie. Zaczęłam pałaszować kanapki między kęsami rozmawiając z przyjaciółką. Jak się okazało Amelia zachorowała, więc nie idzie dzisiaj do szkoły. Zabrałam jeszcze czarny plecak z książkami i ruszyłyśmy do mojego auta. Po drodze wstąpiłyśmy do jakiejś kawiarnie po kawę na wynos. Po dotarciu do szkoły powędrowałyśmy pod salę. Po jakimś czasie dołączyła do nas Julia. Vanessa i Ashley cały czas spoglądały na nas z zazdrością. Ponoć wczoraj były u dziewczyny z przeprosinami, ale ta ich nie przyjęła, bo wolała się z nami zadawać. O! Jak słodko. Dzisiaj po lekcjach miałam mój pierwszy trening po trzytygodniowej przerwie. Pan mnie zamienił na zastępce kapitana, a kapitanem została Amelia! Jestem szczęśliwa z jej powodu, ale w końcu jej nie ma, więc zaczęłam od zastępowania. Najpierw ćwiczyliśmy blok i atak, potem serwy, a na sam koniec była wolna gra. Moja drużyna wygrała. Po skończonym treningu umyłam się i wróciłam do domu razem z moją kochanką. Tak chodzi o Christine. Pomyślałyśmy, że fajnie by było pójść do kina, więc umówiłyśmy się na miejscu o siedemnastej. Weszłam do domu odrobiłam lekcję i zaczęłam się zastanawiać co teraz zrobić. Nie miałam pojęcia. Weszłam na mojego e-maila, a tam czekała mnie wiadomość od organizatorów, jak się okazało mam stawić się za cztery dni na przystanku autobusowym, żeby mnie zabrali do studia. I znowu będę daleko od domu. W załączniku przesłali mi umowę, żebym mogła ją przestudiować i potem nie tracić wolnego czasu. Poszłam do garderoby, by się przebrać. Ubrałam gruby, biały sweter z czarnymi groszkami na sobie, bordowe spodnie do tego brązowe sznurowane kozaki <klik>  Włosy zostawiłam rozpuszczone. Zmyłam makijaż z rana, dałam maskarę na rzęsy, usta pomalowałam bordową szminką, oczy podkreśliłam eyelinerem i kredką. Byłam już gotowa. Zostało mi pół godziny do wyjścia, więc postanowiłam zobaczyć tą umowę. Między innymi obejmowała ona to, że będę mieć twittera, za przebywanie w programie będą mi płacić tysiąc funtów tygodniowo, zapewnią mi opiekę zdrowotną i ubezpieczenie. No i takie tam drobiazgi. Nie podobało mi się co do twittera, ale mus to mus. Wolałabym nie wiedzieć, co ludzie o mnie myślą. Odpisałam im, że nie mam żadnych zastrzeżeń i już lecę, pędzę założyć twittera. Odpisali jakieś tam drobiazgi. Weszłam na daną stronę i się wpisałam. Po zarejestrowaniu wyłączyłam komputer i udałam się na umówione miejsce. Jako, że mam trochę kasy poprosiłam o wynajęcie sali i, żeby puścili nam pod rząd cztery filmy. Kiedy zajmowałyśmy się wybieraniem, oni wszystko przygotowywali. Wyszło na to, że oglądniemy Madagaskar 3, Dwoje do poprawki, Odwróceni zakochani i Wieczór panieński.  Ja osobiście najbardziej preferuje Madagaskar. Tylko nie oceniajcie mnie źle, po prostu lubię filmy dla dzieci. Kupiłyśmy po dwa wielgaśne popcorny i cole. Między seansami miałyśmy dziesięć minut przerwy na siku i kupienie posiłków. Kiedy skończyłyśmy nasz mały maraton było grubo po pierwszej w nocy. Zaśmiałyśmy się z naszej głupoty. Odwiozłam przyjaciółkę do jej domu, a sama wróciłam do swojego. Nie żałowałyśmy naszych decyzji, w końcu świetnie się bawiłyśmy. Po powrocie zmyłam makijaż, umyłam się, ubrałam piżamę i poszłam spać. Zapowiadają się genialne wolne dni.


~Dzień przed wyjazdem~

Dzisiaj postanowiłam nie iść do szkoły, w końcu trzeba wszystko spakować, załatwić. Nie ma miejsca dla szkoły. Dzisiaj także miałam się spotkać z jakąś grupą taneczną, żeby mi pokazali trochę kroków. Mam się nauczyć głównych partii i z nimi zatańczyć. Oni pewnie myślą, że jakaś pokraka do nich przyjdzie, będą musieli ja nauczyć tańczyć i wszystko w życiu. Przed programem muszę się nauczyć tego typu rzeczy. Postanowiłam sobie, że przy trochę żywszych piosenkach będę robić show. Przecież mnóstwo ludzi chodzi tam tylko ze względy na talent muzyczny. Mam nadzieję, że uda mi się zrobić prawdziwe wrażenie na telewidzach. Tak jakbym była już gwiazdą i po prostu oglądali mój koncert w telewizji.  Mam już spakowane wszystkie potrzebne rzeczy, więc się ubrałam i spakowałam do torby ubrania na przebranie. Po pół godzinie byłam na miejscu, zauważyłam, że nikogo jeszcze nie ma, poszukałam szatni dla dziewczyn i się przebrałam w pewnym momencie przyszły dwie dziewczyny. Blondynka i brunetka. Na pierwszy rzut oka nie wyglądały jak tancerki, raczej jak jakieś dwie diwy. Po przebraniu się udałyśmy się na salę gdzie już wszyscy czekali. Zobaczyłam, że te dwie robią jakąś dziwną minę. Matko jak ja nienawidzę, gdy ludzie oceniają po pozorach. Przywitałam się i zapoznałam ze wszystkimi, jak się okazało, te dwie mają na imię Blair i Serena. Reszta grupy zaczęła mi pokazywać układ, a ja go od razu zapamiętałam. <klik> Muzyka do niego była na prawdę fajna. Powiedziałam, że mogę już zatańczyć, tylko kogo rolę. Wszyscy byli bardzo zdziwieni. No cóż tak się dzieje, gdy oceniasz ludzi po pozorach. Podali mi odpowiednie buty i zaczęłam taniec. Wszystko szło idealnie ciało posuwało mi się zgodnie z rytmem i układem. Gdy skończyłam  z resztą układ, każda pojedyncza osoba biła brawo. Przeszliśmy do trudniejszych układów z każdego gatunku tanecznego. Towarzyskie na przykład tango, salsa, walc, albo też inne na przykład hip hop. Pod koniec spytali się mnie po co mi umieć tańczyć lepiej i znać więcej układów. Jak im powiedziałam o moim występie z programie, każdy się bardzo zdziwił. Powiedziałam, że jak mi nie wierzą to mogę im zaśpiewać. <klik> 
Po skończonym śpiewaniu, wszyscy patrzyli na mnie wielkimi oczami.
- nie dość, że śliczna to jeszcze wszechstronnie utalentowana. To się w głowie nie mieści! - Zaśmiał się  i przytulił Tom. Wszyscy zaczęli gratulować i przytulać. No i znów zaczęło się mówienie, że na pewno będą na mnie głosować. Przebrałam się i wyszłam do domu. Dzisiaj umówiłam się jeszcze z Christy, Amelią, której się już polepszyło, i Julią do klubu na parę drinków i potańcówkę. Weszłam to pokoju, rzuciłam torbę gdzieś w kąt i poszłam do łazienki. Umyłam się i owinięta ręcznikiem powędrowałam do garderoby. Ubrałam na siebie czarną sukienkę z grubymi ramiączkami i kwadratowym dekoltem. Do tego beżowe szpilki. Wróciłam do łazienki i się umalowałam. Beżową szminkę nałożyłam na usta, oczy podkreśliłam eyelinerem i tuszem na rzęsach. Powieki pomalowałam na brązowo. Włosy zostawiłam rozpuszczone, ale lekko je pofalowałam. Zabrałam telefon portfel, po czym zadzwoniłam po taksówkę.
- Mamo wychodzę! - krzyknęłam jeszcze na wychodne i nie zważając na odpowiedź wyszłam, akurat przyjechała taksówka. Weszłam i pojechałam po dziewczyny. Po dotarciu do klubu, zapłaciłam za taksówkę i weszłyśmy do budynku. Usiadłyśmy przy barku i zamówiłyśmy po cosmopolitanie. Sącząc drinki rozmawiałyśmy, głównym tematem jest mój jutrzejszy wyjazd. Po pewnym czasie poszłam zatańczyć. Oczywiście najpierw chciałam znaleźć jakiegoś dobrego tancerza. Podeszłam do DJ-a i poprosiłam o piosenkę zdatną do zatańczenia. Podeszłam do chłopaka i poprosiłam o taniec. Zaczęliśmy, ale sekundę później zmieniła się piosenka na tą, co zamówiłam. Zaczęliśmy się bujać. Aż w końcu zaczęłam ćwiczyć tango.
- Co robisz? - spytał chłopak.
- Zaczynam, resztę ty powinieneś zrobić - Uśmiechnęłam się słodko. Chłopak oglądnął się dookoła i zaczął. <klik> Zatraciliśmy się w tańcu. Wszyscy się odsunęli robiąc kółko i w ten sposób dając nam więcej przestrzeni. Sunęliśmy po parkiecie jak dawno poznani ludzie. Po skończeniu pocałowałam chłopaka w policzek i podziękowałam za taniec. Już chciałam odchodzić, ale ten złapał mnie za rękę.
- Nie powiesz jak się nazywasz? - spytał. Uśmiechnęłam się zadziornie wyrwałam rękę i powiedziałam za sobą.
- Wkrótce się dowiesz. Pamiętaj trzeba spełniać marzenia, bez nich bylibyśmy nikim! - podeszłam do baru zabrałam dziewczyny i wróciłyśmy do mnie. Dzisiaj mają u mnie nocować z racji tego, że jutro już  mnie nie będzie na parę tygodni.
- Nieźle dziewczyno! Ale on był słodki! I co... masz jego numer? - spytała Julliet.
- Nie mam. Wiesz niedługo będę w programie. Nie znam tego gościa, a co gdyby mój numer dostał się do sieci? Dobra koniec tematu. Masz rację, strasznie!
- A właściwie... czemu nie chciałaś mu zdradzić swojego imienia? - spytała Amelia. Szczerze mówiąc nie wiem. Po prostu tak wyszło. Powiedziałam to samo przyjaciółce.

~Ranek~



To już dzisiaj! Nie mogę się doczekać, aż znów zobaczę Amelie. Wstałam i już mi się nie chciało żyć. Cała radość znikła. Ale mi się spać chcę. Nie wiadomo czemu wstałam o ósmej, a poszłam spać o czwartej nad ranem. Nie ma to jak nocowanie z przyjaciółkami. Zeszłam na dół, a tam zastałam Christy robiącą śniadanie. Przywitałam się i zasiadłam przy stole. Jak się okazało moi rodzice już pojechali do pracy, ale powiedzieli, że wrócą wcześniej, żeby móc się ze mną pożegnać. I dobrze, bo nie wiem jak by zareagowali na widok swojej córki w samej bieliźnie. Zjadłam śniadanie i poszłam się ubrać. Jak to na Londyn musiała się zmienić pogoda. Dzisiaj jest bardzo ciepło. Ubrałam czarne szorty i dużą bluzkę, granatową z napisem NEW YORK.<klik> O godzinie czternastej pożegnałam się z dziewczynami i udałam się wraz z rodzicami, którzy już wrócili, na stację autobusów. Miałam ze sobą trzy walizki, do tego jeszcze dwa bagaże podręczne i gitarę w etui. Ale zobaczyłam, że większość ludzi ma jeszcze więcej toreb. Osób jadących z Londynu było mało, ale i tak autokar musiał być duże ze względu na ilość bagaży. Ponoć mamy wszyscy się spotkać na miejscu. Usiadłam na swoim siedzeniu i zaczęłam słuchać muzyki. Założyłam ray-bany i poszłam spać. W końcu zostały mi cztery godziny drogi. Jak się obudziłam została jeszcze tylko godzina drogi. Włączyłam ponownie odtwarzacz, gdyż się wyłączył. Pierwsza piosenka, która leciała, to Wonder. Jedna z moich ulubionych piosenek. Zatraciłam się w muzyce i tak spędziłam resztę podróży. Gdy wjechaliśmy na podjazd, aż się przeraziłam. Dom jest ogromny! Tu jest chyba wszystko czego trzeba. Jacyś kolesie zaczęli taszczyć torby do naszych pokoi. Ze sobą wzięłam jedynie gitarę i torby podręczne. Tu jest jeszcze goręcej niż w Londynie. Na szczęście wzięłam strój kąpielowy. Powędrowałam w poszukiwaniu blondyny. Szukałam, szukałam, ale nie mogłam jej znaleźć. Ktoś się na mnie rzucił od tyłu i przytulił. Obróciłam się i zobaczyłam...
- Amelia! - wykrzyknęłam imię dziewczyny. Zmieniła się, nie ma już długich blond włosów tylko dość krótkie różowe. Pogratulowałam fryzury i ruszyłyśmy w stronę budynku. Mamy pokoje obok siebie, więc od razu zostawiłyśmy nasze bagaże i powędrowałyśmy w stronę pokoju dziennego, gdzie wszyscy mieli się zebrać na jakieś ogłoszenia.
Przedstawili nam warunki z korzystania z domu, podali regulamin, każdy musiał podpisać umowę i mogliśmy robić już co chcemy.
- Ej! A co powiecie na ognisko? Poznalibyśmy się wszyscy lepiej - zapytałam po czym uśmiechnęłam się. Wszyscy się zgodzili, więc zaczęły się przygotowania. Wszyscy coś robili, ale nikt oczywiście ogniska rozpalić nie umiał. No co to za facet, który nie umie rozpalić ogniska? Kazałam im iść do sklepu po kiełbaski i jakieś sosy i składniki na czosnkowy, a ja się zajęłam rozpalaniem. Po pół godzinie wszystko było gotowe tylko czekaliśmy na nasze kaleki. Wzięłam gitarę i zaczęłam przygrywać. Przypomniałam sobie parę polskich piosenek na ognisko i od razu zaczęłam śpiewać i przygrywać. Na przykład Whisky Wszystkim się spodobało. Niektórzy nawet próbowali śpiewać. W trakcie piosenki wrócili chłopacy i niektórzy zaczęli robić sobie kiełbaski. Cały czas prosili o Bis, a ja nie miałam serca odmówić. Po pewnym czasie próbowałam nauczyć ich śpiewać. Po kolejnych dwóch godzinach jako tako im wychodziło, więc zaczęliśmy razem śpiewać. Odłożyłam na chwilę gitarę, żeby móc coś zjeść. Wszyscy świetnie się zaczęli dogadywać. Razem z Perrie śmiałyśmy się z sucharów wypowiadanych cały czas przez Franky'ego. Po pół godziny wzięłam znów gitarę i przygrywałam. Zaczęłam grać dla każdego jakąś piosenkę. Gdy wszyscy już zaśpiewali znów przyszła moja kolej. Wybrałam kolejną polską piosenkę, Zawsze tam gdzie ty. <klik> Gdy ognisko zaczęło się wypalać postanowiliśmy wrócić do domu. Zebraliśmy wszystko i każdy udał się w stronę swojego pokoju. Od dzisiaj był to mój najbardziej udany dzień. Aż zaczęłam pisać piosenkę. Po skończeniu umyłam się, ubrałam w piżamę i poszłam spać.

_________________________________________________
Napisane dzięki  Martyna Tommo dziękuje i masz tego dedyka ;PP

Witam, mam nadzieję, że się spodobało.

Bardzo proszę o komentarze! xD

+ Trochę zdjęć domu i uczestników ^^

KOCHAM WAS!!








A teraz uczestnicy ^^


od lewej. 

Frankie Cocozza, Craig Colton, prawdziwy juror, ale go nie ma u mnie, James Michael oraz Marcus Collins.



od lewej. 

Janet Devlin, Misha B, Amelia Lily i oczywiście nasza kochana bohaterka, ale wiadomo, że ona prawdziwa nie jest ;PP



od lewej.

Sami Brookes, Johnny Robinson, Jonjo Kerr  i    Kitty Brucknell 


Grupa 2 shoes od lewej

  Lucy Texeira,  Charley Bird


Grupa Little Mix (wcześniej Rhythmix) od lewej

Jesy Nelson, Perrie Edwards, Leigh-Anne Pinnock i Jade Thirlwall



Grupa Nu Vibe od lewej:

 Stefan Romer, Jordan Higo, Richard Milford ,Ashford Campbell, Bradley Johnson
(jeśli się nie mylę xD)



Grupa The Risk

Ashley Baptiste, Derry Mensah, Mitchell McPike , Andy Merry

(znów nie jestem pewna co do jednego gościa xD)

MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ PODOBAŁO !! XD